Gdzie i jak szukamy dzisiaj ofert nieruchomości?




Ostatnimi laty trochę się w tej kwestii zmieniło. Trochę? Nie! bardzo dużo.


Zaczynałam pracę w nieruchomościach 10 lat temu. Na szczęście internet był już w powszechnym użyciu, choć nie wszyscy byli biegli w korzystaniu z niego. Bardzo popularne były ogłoszenia drobne w gazetach lokalnych. Każdy kupujący wiedział, że w specjalnym dodatku prasowym znajdzie najbardziej aktualne oferty. Duża ich część była też widoczna w portalach z ogłoszeniami, łącznie z tymi które już dawno były sprzedane lub w ogóle nie istniały a miały atrakcyjną ceną przyciągnąć klienta. 

Osoba poszukująca nieruchomości, przytłoczona tym bałaganem, trafiała na pośrednika, który chętnie podpisywał umowę współpracy i potrafiąc przedrzeć się przez dżunglę ofert namierzał tę odpowiednią. 

Pamiętajmy, że były to czasy boomu mieszkaniowego. Poszukujących wielu, sprzedających także, jednak głód mieszkań i dostępność kredytów były tak wielkie, że ofert było wciąż za mało. 

Dzisiaj internet to codzienność. Budzimy się sięgając po smartfona, który towarzyszy nam przez cały dzień, czasem zamieniany go na tablet czy laptopa - w zależności gdzie się znajdujemy i co robimy. 
Jeśli ktoś, kto sprzedaje nieruchomość (także pośrednicy) jeszcze nie zrozumiał, że sprzedaż nieruchomości także przeniosła się w dużej mierze do internetu, to może być już trochę za późno… 

Dostępność informacji jest wiec ogromna, kwestia dotarcia do niej i jej jakości. Odbiorcy ta treść się spodoba lub kliknie czarny krzyżyk w górnym rogu i wyloguje się ze strony. 

Coraz więcej osób korzysta z internetu na urządzeniach mobilnych, także podczas poszukiwania ofert nieruchomości. “Wujek Google” odsyła do portali, ktore profesjonalnie prezentują ogłoszenia nieruchomości, a dalej do stron biur nieruchomości, które wyglądają… różnie. Część się nie otwiera, część pokazuje miniaturową wersję strony standardowej, która na smartfonie może być totalnie nieczytelna. 

Użytkownik dzisiaj oczekuje szybko podanej informacji w ładnej formie. Co więcej, nie przegląda tylko samej oferty nieruchomości, obserwuje całą stronę danego biura, poszukuje informacji o osobie, która ofertę prowadzi i do której być może zadzwoni/wyśle maila. Jeśli cokolwiek z tych danych wzbudzi jego wątpliwości może nigdy tego kontaktu nie zainicjować. 

Personal branding 

Dlatego tak ważne jest obecnie dbanie o wizerunek pośrednika, biura, branży nieruchomości w nowych mediach. Bardzo rzadko zdarza się, że klient wchodzi do biura z ulicy. Biura nieruchomości też z tych ulic znikają. 

Klient sam znajduje interesującą go ofertę w ładnie podanej formie. To najczęściej pośrednicy dbają, aby tak ona wyglądała i dała się łatwo znaleźć. To godziny pracy przygotowawczej - spotkanie(a) z właścicielem, sesje zdjęciowe, specjalne aranżacje wnętrz (home staging), coraz częściej filmy kręcone w domach czy nad nimi za pomocą dronów, wreszcie opracowanie oferty i jej pierwsza publikacja w internecie. A to dopiero początek! Potem jest dbanie, aby ta oferta łatwo dała się znaleźć w internecie, marketing, promocja, podbicia, wyróżnienia itp. Te wszystkie działania to codzienna praca pośrednika. To nadal nie wszystko. 

Owszem, oferta jest ważna, jednak coraz ważniejsze staje się to, kto za tą oferta stoi. Kto podpisuje się pod nią swoim nazwiskiem. 

Klienci zaczynają szukać pośredników, którzy reprezentują najwyższą jakość usług i są godni zaufania. A to wszystko budowane jest odpowiednim wizerunkiem w internecie



Pośrednik dzisiaj pisze bloga, dzieląc się chętnie swoją wiedzą i doświadczeniem, nagrywa podcasty, pisze specjalistyczne artykuły. Chętnie chwali się swoimi referencjami od klientów, które pieczołowicie zbiera nie po to by oprawić w ramki, a po to by w internecie można było łatwo znaleźć wiarygodne informacje na temat jego pracy. To są działania podwyższające wiarygodność agenta. Klient widzi wówczas, że ma do czynienia z profesjonalistą. 

Do budowy swojego wizerunku potrzebujemy dzisiaj czasu i… laptopa. Owszem - stoi za tym wiele godzin pracy i energii. Ta jednak procentuje kolejnymi zgłaszającymi się klientami wraz ze zleceniem - ja z Panem/nią chcę kupić mój nowy dom. To proste.


Autor: Anna Rosa-Michalak